Ręce precz od swojej macicy! Czyli argumenty przeciw aborcji.

16 kwietnia 2016   

Ręce precz od swojej macicy! Czyli argumenty przeciw aborcji.

Nic tak nie mobilizuje do bycia aktywistą, jak rządy niepokornej, radykalnej partii. Zauważyłem też, że jeżeli dodatkowo nazwa takiej partii przypadkowo zaczyna się na “P” oraz kończy na “S” – to mamy do czynienia z wyjątkowo niekorzystną koniunkcją czynników mordo-pieniących.

Mnie również piana pojawiła się na mordzie kilka razy, głównie podczas golenia, jednak nie ukrywam, że niektóre poczynania naszych demokratycznie wybranych władców mnie niepokoją. Zakaz aborcji, o dziwo, nie należy do tych rzeczy.

Uściślijmy: nie jestem katolikiem, nie jestem chrześcijaninem, nie jestem zwolennikiem PiS-u, a sama ustawa nie pochodzi stricte od tej partii (to projekt obywatelski). Uważam też, że aktualna ustawa jest sensownym kompromisem pomiędzy obiema stronami. Dlaczego więc w ogóle zdecydowałem się pisać o aborcji? Głównie dlatego, że cała ta gwara wokół (projektu!) ustawy zmobilizowała mnie do głębszego zastanowienia się nad problemem.

Na początek przyjrzyjmy się samej ustawie:

Prawda:

  • zakaz dokonywania aborcji nawet jeśli są przesłanki, że dziecko może urodzić się ułomne
  • zakaz dokonywania aborcji dziecka poczętego w wyniku czynu zabronionego (czyli gwałtu)

Fałsz:

  • karanie kobiet za poronienia
  • zmuszanie kobiety do urodzenia dziecka jeśli zagraża to jej życiu
  • śledztwa i przesłuchania kobiet, które poroniły naturalnie

Dziwi mnie, że przy okazji debaty na temat projektu tej ustawy pojawia się tak wiele głosów, które nie tylko ją krytykują, ale najchętniej w ogóle doprowadziłyby do całkowitej legalizacji aborcji (legalna aborcja także dla dzieci zdrowych).

Feministki, dżenderystki, a nawet lesbijki (!), wykrzykują hasła typu: “ręce precz od mojej macicy”. W wolnym tłumaczeniu: pozostawmy kobietom prawo wyboru. Proszę nie zrozumieć mnie źle – nie jestem wrogiem wyżej wymienionych ugrupowań (pomijając fakt, że feminizm wolę w wersji raczej klasycznej), ale nie uważam, że powinno być tutaj prawo wolnego wyboru. O tym później.

Zacznijmy od dużo bardziej drażniącej manipulacji jaka tu zachodzi. W walce o wyżej wspomnianą “wolność wyboru” na pierwszy ogień wyciąga się najbardziej ekstremalne argumenty: zniekształcone płody i gwałty. Uważam, że posilanie się takimi ekstremami, to głównie zręczne kłamstwo wytoczone w obronie beztroskiego stylu życia.
Przyjrzyjmy się, jak wygląda sytuacja w USA, gdzie aborcja w większości stanów jest totalnie dopuszczalna. Poniżej trochę statystyk.

image01

Podsumujmy: 0,3% + 0,03% + 0,1% + 0,8% to procent najbardziej ekstremalnych powodów przerwania ciąży w stosunku do całości (gwałt, kazirodztwo, zagrożenie życia, zagrożenie zdrowia). Tymczasem 32% + 30% + 16% + 12% powodów aborcji to taka trochę późna antykoncepcja. Jeśli kogoś niepokoi, że wykres nie sumuje się do 100%, a jedynie do 96% – odsyłam do obszernego źródła z większą liczbą szczegółów oraz kilometrowym wykazem oryginalnych źródeł (w skrócie: kwestie metodologiczne).

W wyżej wymienionym źródle, można też odnaleźć dane liczbowe, które są równie ciekawe. Nie będę tutaj wszystkiego przytaczał, ale dla pokazania skali zjawiska wybrałem Florydę w okresie lipiec 2008 – grudzień 2009. I tak oto mamy tam:

  • 462 150 zarejestrowanych ciąż
  • 122 576 dokonany aborcji
  • 79 ciąż zagrażających życiu matki

Czy tylko mi się wydaje, że coś jest tutaj mocno nie tak? Jeśli już przy statystyce jesteśmy, to pozwolę sobie “ukraść” ilustrację, jak wygląda kwestia aborcji na świecie:

image00

To, co wyraźnie rzuca się w oczy – to fakt, że w jakimś sensie jesteśmy jednak “zieloną wyspą”. 🙂

Każdy ma jakieś poglądy – na temat polityki, na temat świata, na temat moralności. Często wydaje się, że te poglądy nie mają większego znaczenia – wpływają na drobne wybory, głównie na samego wybierającego. Są jednak przykłady, kiedy okazuje się, że te “prywatne poglądy” wpływają na wszystko – łącznie z ludzkim życiem. Tak jest właśnie w przypadku poglądów na temat aborcji.

Skoro już przy poglądach jesteśmy, to przedstawię moje. Raczej nie przysporzę nimi sobie pozytywnej popularności, ale co mi tam. Obiecałem, że wrócę do odpowiedzi na pytanie, dlaczego uważam, że kobieta nie do końca powinna mieć pełną możliwość podejmowania decyzji w sprawie swojej ciąży.

Większość kwestii związanych z dyskusjami o aborcji sprowadza się do odpowiedzi na to kluczowe pytanie – “kiedy zaczyna się człowiek”. Cała reszta, to mniej więcej konsekwencje przyjęcia konkretnego stanowiska. Jeżeli człowiek zaczyna się “od początku”, to aborcja staje się egzekucją. Jeśli dużo później – to tylko zabiegiem kosmetycznym.

Spróbuję tu zebrać moje argumenty za “od początku”, a mówiąc ściślej: “od rozsądnego początku”, czyli od momentu kiedy możemy mówić o jakiejś formie organizmu, z własnym materiałem genetycznym, osadzonego na właściwym miejscu.

Aspekt linii czasu.

Spójrzmy na człowieka nie w trzech, ale w czterech wymiarach (uwzględniając wymiar czasu). Nawet jeżeli w tej chwili dziecko jest tylko embrionem, to bez ingerencji z zewnątrz (woli innej osoby) – ten embrion będzie miał swoją przyszłość, w innym punkcie czasu będzie człowiekiem takim jak ty czy ja. Aborcja, niezależnie od tego jak wcześnie zostaje dokonana – jest celowym aktem przerwania tej linii czasu. Koniec, kropka. W tym argumencie nie mają znaczenia żadne argumenty biologiczne. Abstrahując w tym miejscu od tego, czy embrion to człowiek, czy nie – w skutek aktu ludzkiej woli zostaje komuś potencjalnemu odebrana możliwość zaistnienia w świecie.

Aspekt bytu (w oderwaniu od wszelkiej religii).

Jakby nie podchodzić do tworu znajdującego się w macicy, to nie można przecież powiedzieć, że embrion to zupełne gówno bez znaczenia. Nawet osoba niewierząca musi przyznać, że każde ludzkie życie to swoista osobliwość, unikalny zbiór informacji DNA, niepowtarzalne ułożenie połączeń nerwowych. Rodzice więcej niż jednego dziecka potwierdzą, że noworodek to nie jest “tabula rasa”. Każde kolejne dziecko jest nieco inne już od samego początku. Skoro taką unikalność, niepowtarzalność doceniamy u osób dorosłych – to dlaczego nie doceniamy jej u istot, które jeszcze się nie urodziły?

Aspekt biologiczny.

Moim zdaniem człowiek zaczyna się bardzo wcześnie, tzn. mimo braku możliwości samodzielnego życia, wszystkie swoje “podzespoły” ma już na swoim miejscu. W tym układ nerwowy. Fale mózgowe można zarejestrować już w 40 dniu ciąży.

Aspekt moralny.

Wśród zwolenników aborcji, często spotykany jest też argument, że “płód jest agresorem” a “zabraniając aborcji, zabieramy prawo do samoobrony”. Nie zgadzam się z takim podejściem. Agresja jest czynem świadomym, aktem woli. Dziecko nie podjęło decyzji o zaistnieniu. Dodatkowo, nawet jeśli przyjąć argument o agresji za fakt, to aborcja musiałaby być adekwatną, tzn. zgodną z zasadą proporcjonalności karą. Myślę, że zasada adekwatności jest tu mocno “zachwiana”.

Na koniec wypunktuję niektóre argumenty zwolenników aborcji oraz okraszę je moim komentarzem.

“Ręce precz od mojej macicy” – będę decydować o dziecku dopóki jest w moim brzuchu.

To prawda, że dziecko do pewnego momentu (ale nie aż do porodu!) jest zależne od matki. Nie zmienia to faktu, że mimo zależności, jest odrębnym bytem. Ta zależność nie jest też winą samego dziecka, a kara śmierci nie spełnia zasady proporcjonalności w stosunku do “winy”.

Zabicie płodu nie jest takie straszne, gdyż nie jest to przecież prawdziwy człowiek i nie ma wspomnień.

Pomijając “patrz wyżej”, warto sobie odpowiedzieć na pytanie – czy można uśmiercić kompletnie pijanego, dorosłego człowieka chorującego na amnezję? Czy brak wspomnień i tymczasowy brak świadomości zmienia cokolwiek?

Zabicie płodu nie jest takie straszne, bo nie zdaje sobie sprawy, że jest zabijany.

Pomijając “patrz wyżej”, patrz jeszcze wyżej – aspekt linii czasu oraz aspekt bytu.

Każdy powinien mieć prawo decydować o tym w obrębie własnego sumienia.

Błąd. Tak samo jak nie można w obrębie własnego sumienia w sposób moralnie słuszny zdecydować o zgwałceniu lub zamordowaniu kogoś.

Powinna być możliwość dokonywania aborcji na życzenie rodziców, gdyż mogą nie mieć warunków do wychowania takiego dziecka i nie będzie ono szczęśliwe.

Nie mamy żadnej możliwości przewidzieć, czy dziecko będzie w przyszłości szczęśliwe i czy będzie chciało żyć lub nie. Nawet nie mamy prawa oceniać stopnia szczęśliwości osób niepełnosprawnych, tak umysłowo jak i fizycznie. Dodatkowo – jeśli czynniki ekonomiczne już naprawdę na to nie pozwalają – dziecko zawsze można oddać do odpowiedniej instytucji (i znowu: nie decydujmy za nie, czy jako człowiek dorosły będzie szczęśliwe).

Zmuszanie kobiety do urodzenia dziecka z gwałtu przypomina jej o traumie.

To jest jeden z najcięższych kalibrów. I choć wg statystyk to “tylko” 0,3% wszystkich przypadków, to jednak nie można zaprzeczyć, że takie zjawisko istnieje oraz, że jest tragedią dla wszystkich. Nie uważam się za wystarczający autorytet moralny, aby zmuszać kogokolwiek do urodzenia takiego dziecka. To powiedziawszy, warto jednak zwrócić uwagę, że przenosimy tu winę ojca na dziecko – a ono samo nie jest niczemu winne. Tragedia tu wystąpiła, ale w wyniku działań gwałciciela. Rozumiem więc, dlaczego kościół uznaje czyn aborcji z gwałtu za również niemoralny. Nie zmuszałbym kobiety do urodzenia “nielegalnego” dziecka, jednak dałbym jej alternatywę dla aborcji: rentę oraz długofalową opiekę psychologiczną, a także załatwił wszystkie formalności, aby dziecko można było oddać nawet bez oglądania go – bezpośrednio po porodzie.

Zmuszanie kobiety do urodzenia dziecka chorego.

To też jest bardzo ciężki argument. Pozostaje pytanie, w jakim procencie przypadków lekarze mogą się mylić. A mogą się mylić zawsze. To trochę jak z karą śmierci. Wg Amnesty International, w USA od 1973 r. 140 osób skazanych na śmierć w USA zostało zwolnionych od odpowiedzialności za popełnione przestępstwa (dane na 2011). Może dla tych 140 niewinnych osób warto zamienić karę śmierci na dożywocie? Podobnie postrzegam kwestię rodzenia dzieci chorych – tak naprawdę, jak w argumencie z gwałtem, matka nie musi przy porodzie nawet oglądać dziecka, może podjąć decyzję o oddaniu go do instytucji państwowej. Oczywiście nikt nie twierdzi, że jest to sytuacja łatwa.

Życzę wszystkim rodzicom samych zdrowych i chcianych dzieci – a wszystkim dzieciom – kochających rodziców!

14 myśli na temat “Ręce precz od swojej macicy! Czyli argumenty przeciw aborcji.”

    1. Uważam iż nikt nie powinien mieć prawa głosu, że zabijanie nie powinno podlegać głosowaniu, niezależnie od płci.

  1. Zgadzam się ze wszystkim powyżej, chcę zapytać o stanowisko Autora odnośnie ustawy obecnie obowiązującej i ew. wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji. Obecnie, jako sprzeciw zaostrzeniu ustawy występują różni ludzie. W skrócie: ci, którzy są za obowiązującą ustawą (np.ja) i ci, którzy chcą ją zliberalizować i rozszerzyć dopuszczalność aborcji z innych niż obecnie powodów. Zobaczyłam Pana wpis podlinkowany przez osobę, z nurtu całkowitego zakazu aborcji, jako argument, że za tym zaostrzeniem wypowiadają się również osoby nie związane z Kościołem. Moje wrażenie po przeczytaniu tego wpisu jest takie, że zebrał Pan fakty, żeby każdy wyciągnął swoje wnioski. Chciałabym poznać Pana stanowisko w tej kwestii.

    1. To prawda, przede wszystkim starałem się zebrać fakty – tak jak napisałem przy punkcie odnośnie gwałtu – nie czuję się wystarczająco „jakikolwiek”, aby zmuszać kogoś do zatrzymania dziecka w obliczu takiej tragedii. Obecna ustawa i tak jest całkiem niezła, zwłaszcza jeśli popatrzy się na cały zachodni świat. Czy popieram nową ustawę? Raczej nie, po prostu starałem się pokazać jak ją rozumiem w kontekście etycznym, że nie jest dla mnie aż tak szokująca. Nie popieram jej, mimo pewnej słuszności moralnej – bo uważam, że zmuszanie ludzi do heroizmu poprzez ustawę – jest… niemoralne.

  2. Prosze bardzo. Po pierwsze – zaplodnienie nie jest poczatkiem zycia. Plemniki sa zywe, nawet bardziej niz zygota bo sie ruszaja i wykazuja taksje. Proponujesz chronic plemniki? A zasniady, potworniaki? Hodowle tkankowe- wszystko zywe i ma ludzki genom. Ze nieprawda jest ze proponowana ustawa nie postuluje krania kobiet ktore poronily? A niby jak odroznisz poronienie samoistne od sprowokowanego? Zeby to ustalic beda sledztwa, przymusowe badania, zatrzymania kobiet po poronieniu. Efekt bedzie taki ze kobiety z problemami beda sie baly zglaszac do lekarzy. nawet jak poronienie samoistne to bedzie przebiegac w tajemnicy, w domu. Nie mozna porownywac pijanego do bezmozgowca czy plodu przed wyksztalceniem OUN. Bo pijany ten mozg ma, mozg w stanie upojenia pracuje pelna para. Bezmozgowiec czy zygota nic nie mysli i nie czuje bo NIA MA CZYM. Jest na poziomie ameby (zygota) czy krewetki – bezmozgowiec. Kryterium medycznym jest dzialajacy mozg – wtedy mamy do czynienia z czlowiekiem.
    Nie czytalam uwaznie, bo szykuje sie do pracy. Widze ze nie rozrozniasz dzialanosci kory mozgowej (kryterium medyczne) od swiadomosci, przytomnosci. Wiem, to wygodne. Dalej nie masz ZADNYCH argumentow poza religijnymi – WIERZYSZ ze plod ma dusze wiec to czlowiek. Argument z ciaza z gwaltu znow od czapy – wlasciwie nie odpowiadasz co z prawami kobiety, od razu idziesz do praw plodu. Zawsze tak jest -tzw. „obroncy zycia” zakladaja ze plod zyje w jakims pudelku, inkubatorze. Biorac pod uwage tylko prawa plodu zrownujesz kobiete z pudelkiem. Obrona przed agresja – ze niby nieswiadoma. A tasiemiec czy potworniak to taki swiadomy? Albo zasniad powstaly w wyniku zaplodnienia – i zywy, bo tu jakis „obronca” twierdzil ze zasniad nie zyje.
    wczesna aborcja niesie 14-16 razy mniejsze ryzyko niz porod. Roznica ta znaczaco wzrasta gdy mamy do czynienia ze stanami chorobowymi. Nie mozna przymuszac kobiety by brala na siebie ryzyko, w tym smierci jezeli tego nie chce. Kobieta zgwalcona tym bardziej powinna miec prawo to ryzyko minimalizowac. W ogole kobieta w ciazy powinna miec prawo, jak kazdy inny pacjet do podejmowania decyzji tylko najlepszych dla jej zdrowia. A nie podejmowania decyzji ktore jej szkodza. Ciekawe jak by sie szanowny autor czul. gdyby mu zabroniono pozbycia sie tasiemca, bo to taki niewinny zwieraczek?

    1. Opublikowałem ten komentarz, bo nie prowadzę cenzury na blogu, jednak nie jestem pewien jak się do tego odnieść. Nie chce mi się dyskutować z Pani wyobrażeniami na temat mojego wpisu, napisała Pani, że „Nie czytalam uwaznie, bo szykuje sie do pracy”. Rozumiem, że temat może być dla Pani emocjonujący, jednak jeśli chce Pani porozmawiać rzeczowo, to proszę się najpierw zapoznać z moją faktyczną opinią i np. nie zarzucać mi WIARY, duszy i innych podobnych. Pro tip: zarzuca mi Pani brak argumentów, jednak w Pani komentarzu także ich nie widzę. Np. takie zdanie: „Nie mozna przymuszac kobiety by brala na siebie ryzyko, w tym smierci jezeli tego nie chce.” – zabrakło tylko argumentu na jakiej podstawie Pani uważa, że takie przymuszenie miałoby mieć miejsce. Proszę przeczytać dokładnie projekt ustawy.

        1. 22 dzień od zapłodnienia – bije serce. A nie przepraszam. Serce to tylko pompka. Pompki przecież nie mają praw, ani świadomości.
          6 tydzień mózg dziecka… przepraszam, płodu wykazuje intensywną aktywność elektromagnetyczną. Jeszcze nie ma świadomości? Czy po prostu za mało przypomina człowieka?

    2. Tylko z plemnika nie wyrośnie człowiek. Przynajmniej nie siłami natury. Hodowle tkankowe powstają już z komórek somatycznych, nie mających naturalnej możliwości takiego różnicowania się jak zygota.
      „wczesna aborcja niesie 14-16 razy mniejsze ryzyko niz porod. Roznica ta znaczaco wzrasta gdy mamy do czynienia ze stanami chorobowymi. Nie mozna przymuszac kobiety by brala na siebie ryzyko, w tym smierci jezeli tego nie chce.” Pomijając gwałt o tym kiedy się decyduje na „ryzyko” posiadania dziecka jest moment przed współżyciem. Podobno ciąża znacznie zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi. Czy w związku z tym ryzyko związane z porodem nie rekompensuje zagrożeń związanych z brakiem dzieci? Co do ryzyka to w ogóle dziwna sprawa. Bo to pojęcie jest tez nadużywane przez antyszczepionkowców.
      „poziomie ameby (zygota) czy krewetki – bezmozgowiec” krewetki całkiem szybko się uczą. Reagują na bodźce np. ucieczką. Całkiem żywe istoty bym powiedział (mam kilka). W sumie reakcje na błonie komórkowej ameby w jakimś stopniu można przyrównać do reakcji działających w komórkach nerwowych. Ale co do argumentu swiadomości to warto jeszcze dodać, że brak świadomości u dorosłego człowieka bywa wykorzystywany jako uhumanitarnienie kary śmierci. W USA skazanych przed podaniem trucizny najpierw się usypia. Osobiście uważam to za takie same zabicie jak sprawnie rpzeprowadzone rozstrzelanie. „Argument z ciaza z gwaltu znow od czapy – wlasciwie nie odpowiadasz co z prawami kobiety, od razu idziesz do praw plodu.” No tak, ale zwolennicy liberalizacji aborcji idą od razu do praw kobiet. „Ciekawe jak by sie szanowny autor czul. gdyby mu zabroniono pozbycia sie tasiemca, bo to taki niewinny zwieraczek?” Tu polecam jakiś podstawowy podręcznik do zoologii w ujęciu systemtycznym i taksonomicznym. Tasiemcowi ni jak do człowieka. Mamy co prawda wspólnych przodków, ale to jednak tasiemiec. Z niego człowiek nie wyrośnie 🙂

  3. Po przeczytaniu Pańskiego tekstu zrobiło mi się przykro, wstyd i ogólnie niewyraźnie. Jestem katoliczką i chciałaby, żeby wśród nas było więcej takich osób jak Pan – otwarty, analityczny umysł, jasne, konkretne argumenty, mocny kręgosłup moralny. Gratuluję (a i trochę zazdroszczę) poziomu człowieczeństwa, jaki Pan osiągnął. Jak to mawia młodzież – szacun!

  4. Wszystko super, moralne rozpatrzenie z perspektywy mężczyzny filozofa. Tylko nikt nie bierze pod uwage akurat fizycznwgo aspektu tej sprawy. Bo na przyklad kobieta zgwałcona ponosi fizyczna kare dwa razy- raz: została zgwałcona, drugi: musi donosic i urodzic dziecko. Mezczyznom latwo mówić o rodzeniu i macicach a nie maja pojecia z czym to sie wiąże. Poród jest bardzo ciężkim i czasem traumatycznym przezyciem- to nie jest, za przeproszeniem „robienie kupy”, to jest baardzo bolesna katorga przezywana przez kilka do kilkunastu godzin. W Polsce bardzo rzadko chcą dawac znieczulenie podoponowe i odmawiaja cesarskiego cięcia nawet jesli sa ku niemu wskazania medyczne. A potem- porozrywane blony, obolale okolice intymne, problemy z oddawaniem moczu i kału, obolale piersi z cieknacym mlekiem- co powoduje czasem stan zapalny i gogoraczke. Nie wspominam juz o dolegliwosciach w ciąży, bo kazda kobieta inaczej ja przechodzi, ale tez daja w kosc. Dlatego właśnie kobiety chca decydowac o swojej macicy, bo one musza przez to przechodzić. A mężczyźni nie , dlatego prosilabym panów o wiecej rozwagi zanim zaczniecie trabic o czyms, o czym tak naprawde nie macie pojęcia.

    1. Bluzgasz na logike. Obecne prawo daje możliwość aborcji w trzech przypadkach. Gwałt jest jednym z nim. #czarnyprotest nie jest sprzeciwem na zaostrzenie zasad aborcyjnych tylko propagandą na rzecz liberalizacji aborcji.

      Facet nie ma pojęcia o gwałcie? Fakt bo facet nie może być zgwałcony, wykorzystany. Owszem w ciąże nie zajdzie. Tylko, że tekst typu: „A mężczyźni nie , dlatego prosilabym panów o wiecej rozwagi zanim zaczniecie trabic o czyms, o czym tak naprawde nie macie pojęcia.” jest czystym szowinizmem albo przynajmniej ignorancją.
      Do tego dwojaką ignorancją. Mężczyzna przeżywa gwałt bliskiej kobiety. Nie tylko partner, a bracia, ojcowie, przyjaciele itd. Strach, wściekłość, frustracja, bezradność. Owszem, kobieta zgwałcona jest bardziej pokrzywdzona. Nie imputuje, że mężczyzna jest ważniejszy czy coś w ten deseń. Chodzi jedynie o to, że gwałt krzywdzi nie tylko kobietę. Każdy dojrzały facet czuje się odpowiedzialny za bliskie mu kobiety.

      To samo tyczy się tych pozostałych dwóch przypadków dozwolonej aborcji. Dziecko to nie pączkowanie. Rodzicielstwo to dwoje ludzi, ale okazuje się, że 9 miesięcy noszenia dziecka daje wyłączne prawo decydowania o ciąży kneblując usta ojcowi.

  5. Bardzo dziękuję za ten komentarz.
    Jestem osobą wierzącą, ale to nie ma w tej kwestii najmniejszego znaczenia. Zabijać nie ma prawa nikt, bez względu na poglądy religijne, dokładnie tak samo jak nie ma prawa kraść, gwałcić itp. itd.
    Nie jestem największą zwolenniczką omawianej ustawy, ponieważ powinna być, przynajmniej w moim odczuciu, lepiej dopracowana i przygotowana z największą starannością, co nie zostało uczynione. Jednak jej cel- całkowita ochrona życia zarówno matki jak i dziecka- powinien być całkowicie zachowany w lepiej dopracowanej ustawie.
    Przeczytałam także komentarze i zauważyłam, że uważa Pan za niemoralne przymuszanie kogoś do heroizmu. Oczywiście, zgadzam się z Panem, przymus zawsze jest niemoralny. Jednak bardzo łatwo można wszystkie dylematy moralne w tym aspekcie rozwiązać jedną prostą zasadą- walczymy o życie MATKI I DZIECKA. Nie stawiamy ani jednego, ani drugiego ponad drugie. Każdy etyk, ba! każdy moralista, powie, że trzeba czynić wszystko, by utrzymać przy życiu matkę, nawet, jeśli wiąże się to z zagrożeniem życia dziecka, chyba, że matka wyraźnie nie chce tego czynić. To rozwiązuje problem przymusu do heroizmu, a jednocześnie otwiera furtkę tym niesamowicie dzielnym kobietom, które są do tego zdolne. Oby żadna z nas nigdy nie musiała stawać przed takim wyborem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *